czwartek, 17 kwietnia 2014

Powiadomienie ;)

 Już  nie będę pisała więcej rozdziałów ;/ Niestety ale ! ;D zapraszam na mojego najnowszego bloga <3


KLIK!


sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 27


OCZAMI OLIWII

Wiem, nie powinnam ćpać ale chciałam "odlecieć" nie mogłam sobie tego wyobrazić Justin z tą plastikową lalunią, gdy zobaczyłam ten film  na którym oni się... Ech to wszystko mnie przerosło  chciałam jak najszybciej do niego jechać, ale Pattie nie pozwoliła mi się tak denerwować.
  Byłam rok od porodu więc, nie wiem o co jej  chodziło.
 Od miesiąca nie miałam miesiączki, myślałam że go przeoczyłam nie wiem, poszłam kupić test ciążowy.
Wahałam się, wiedziałam że jak go wezmę to raczej będę niezłą suką.
 Haha S U K Ą wyobraźcie to  sobie. : Justin I jego narzeczona nie mogą się pohamować!
 Justin i jego dziewczyna będę mieli kolejnego członka rodziny !
W końcu były dwa dni do przyjazdu Justina więc wzięłam ten test i go zrobiłam... I co ?!
Pozytywny!
 Jak go zobaczyłam... Miałam ochotę uciec... uciec z tond jak najdalej...
Miliony pytać !
 Co powie Justin ?!
 Jak na to zareaguje !
 Co on zrobi ?!
Mam usunąć ?!
 Co będzie dalej ?...
rzuciłam testem w ścianę, i zsunęłam się po drzwiach...

-Oliwia ?! Co się dzieje ? Zapytała Pattie po czym otworzyła drzwi.

Zobaczyła mnie skuloną, obok wanny, Gdy mnie zobaczyła moja twarz była cała mokra we łzach, włosy przyklejały się do moich mokrych policzków...

- Oliwia ? Nic ci nie jest ?

- Pattie ja...- powiedziałam przerywając od płaczu...-Ja jestem w ciąży znowu...Znowu kurwa!

- Uspokój się kochanie, uspokój się powiedziała gładząc mnie po policzku...

- Ja się boję... Co będzie dalej ?! - powiedziałam wtulając się w nią.

- Będzie dobrze, masz mnie Natalie, Justina...

- Nie ! Nie chcę  go więcej widzieć...

I właśnie w tym momencie Przyjechał Jus... Nikt go się nie spodziewał... Uciekłam z łazienki i poleciałam jak z procy do pokoju.
Później urwał mi się film...
I tak jestem tu... w szpitalu...


- Co Justin kiedy wychodzę ?

- Za 3 godziny lub więcej.

- To raczej dobrze.

Nastała cisza.

-Oliwia... wiem że trochę to dziwne ale czuję że czujesz się ze mną źle...

- Justin, ja po prostu  nie wiem jak ty mogłeś mnie tak zostawić... Czuję się jak suka...

- Nie jesteś żądną suką- powiedział łapiąc mnie za rękę- Jesteś moim największym skarbem... a nie suką.
Kocham cię, nigdy już tego nie zrobię, obiecuję.

- Justin ja nie wiem  czy mogę ci już zaufać...

- Oliwia skarbie proszę wybacz mi ja nie potrafię żyć bez ciebie...Proszę - powiedziałem płaczliwym głosem.

- Justin ale będziesz ze  mną ? Obiecujesz ?

- Obiecuję.- powiedziałem po czym pocałowałem ją w czoło.

OCZAMI JUSTINA

Twoje światło chyba już wygasło
Trudno będzie mi zapalić je znów
Tak naprawdę wiem że wszystko przepadło
I już nie ma Cię, nie ma dłoni twej
Która zawsze trzymała mnie
Teraz boję się że nie ważne jest
Jaki obiore cel. Bo i tak, wiem że
Że zniknie, że zgaśnie
Że pryśnie tak jak Ty
Teraz boję się że nie ważne już jest
Przecież moje światło też wygaśnie
Nikt nie będzie w stanie zrobić już nic.

Czy wiesz, że ja,
Mam w sobie tyle sił, żeby kochać Ciebie.
Mam siłę po to by, było nam jak w niebie.
Mam w sobie tyle sił, żeby kochać Ciebie.
Mam w sobie tyle sił, by dla ciebie lepszym być.
. Czuły, dobry prawie mąż
W dzień i w nocy jestem wciąż dla Ciebie
To dla Ciebie.
I tak mocno staram się
tak codziennie mocno, że że mdleję
Wciąż dla Ciebie.


W prostych słowach 
chcesz postrzegać świat,
w górze swych myśli
chcesz gonić czas 
I choć czuję inaczej 
teraz widzę 
Przyjdzie lepszy dzień.
Patrzysz na mnie,
Czujesz lęk.
Nie chcesz podejść,
Boisz się.
Bo ja jestem pewny, czego chce,
Kiedyś też dopadnę Cię

Sam już nie wiem,
Czy nie chowasz się.
Każdy Twój uśmiech
zdradza, Twoja grę.
Już wiem doskonale, 
Czym zaskoczyć,
Zrobię tak jak chcesz.
Swoją drogą będę szedł,
Kiedyś znowu spotkasz mnie.
Może być za późno,
Na ten gest.
Teraz powiedz czego chcesz.


straciło swoją wartość, ma już inny smak.
Nie chciałem nic więcej, po prostu chciałem być.
Nadal mieć tę pewność, że tak powinniśmy żyć.
I nagle twoje oczy, już nie mówiły, że
Wciąż chcą się przyglądać, naszej wspólnej grze .
Wiatr uderzył w serce, dał gwałtowny znak ,
Porwał wszystko mocno tak,że nie mogliśmy trwać. 
Nic nie zauważe, odwróć się i idź
Zostaw to co trzyma Cię, znów zaufaj mi 
Wytrzymać chcę , jeszcze parę tych chwil
Bo ciągle, mocno czuję, że nie opadliśmy z sił
Musisz znaleźć serce w skale, sobą pomóc mi 
Pokaż mi to miejsce, gdzie chcesz ze mną być. 
Zapomnij o tych wszystkich chwilach, co były złe 
Szczęśliwym łatwo być, wystarczy, że tego chcesz. 
Twoja głupia duma, może zgubić Cię 
Musisz dzisiaj wybrać, czy chcesz być blisko mnie. 


--................................................................................................................................................................

:> Komentujcie <3

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 26

OCZAMI JUSTINA

Tak bardzo się bałem że lekarz za chwilę wróci i będzie miał złe wieści, ale wiedziałem że muszę myśleć pozytywnie. Mijały godziny, byłem zmęczony siedziałem na korytarzu zapłakany, pielęgniarka przyniosła mi kubek kawy, podziękowałem. Po 5 godzinach czekania lekarz wyszedł.

- Mamy złe wieści, Nastąpił zgon,...
- Nie , nie tylko  nie to !- Rzuciłem się na ziemie i płakałem jak  nigdy do  kąt.
- Ale jest jeszcze gorzej...
- co ? co jeszcze ?!
- Pańska dziewczyna była w ciąży....
- Co... ?
- Niestety... Przykro mi.
- Czy mogę ją zobaczyć ostatni raz ?
-Oczywiście.

Wszedłem do pokoju w którym leżała moja księżniczka, złapałem ją za rękę i powiedziałem : Oliwia ? Wiem że mnie jeszcze słyszysz, przepraszam, ja... nie chciałem  tego. Zaopiekuję się Natalie najlepiej jak potrafię, Kocham cię.Przytuliłem się się do jej zimnego ciała. Nagle usłyszałem cichutkie pikanie w telewizorze.

- Proszę się odsunąć !- powiedział lekarz.

- Mamy ją !- szepnęła  do mnie pielęgniarka

Jej serce zaczęło bić, bić dla mnie i Natalie. 

- No proszę pana, twoje modlitwy zadziałały.

- Proszę pana.... a czy..... co z dzieckiem.....

- Pańskie dziecko...... Żyję !

- Tak się cieszę ! Dziękuje doktorze !

- Justin ?-powiedziała.

- Zostawię was samych.

- Oliwia ! Już nigdy cię nie zostawię. Przepraszam.

- Justin, Wybaczę ci... ale nigdy więcej tego nie rób...

- Nigdy więcej...

- Obiecujesz?...

- Obiecuję...
Nasze wargi złączyły cię w pocałunek, ale dziewczyna odtrąciła mnie.

- Justin ja muszę ci coś powiedzieć...

- Tak ?

- No bo ja... jestem w ciąży... możesz mnie zostawić jeśli chcesz poradzę sobie.

- Nigdy cię nie zostawię, i to z dzieckiem z naszym małym skarbem.

- Ale... nie przeszkadza ci to że nasza Natalie ma dopiero rok a my już mamy nowego członka rodziny ?

- Nigdy! Kocham ciebie i nasze szkraby, i nigdy was nie opuszczę.

- Kocham cię.

- Ja ciebie też, pójdę zapytać lekarza kiedy wychodzisz.

- Dobrze.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

I jak ? ;) Już myśleliście że Oliwia umrze ? Never <3

Komentujcie !

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 25

OCZAMI JUSTINA
Była 1.00 A jej nadal nie było. Byłem w domu z moją mamą i Natalie.


- Mamo, zostań z Natalie ja pójdę jej szukać.- powiedziałem z zmartwieniem w głosie.
Wyszedłem na zewnątrz, było zimn,ciemno i padał deszcz.

Pojechałem najpierw do Natalii. Wpadłem do jej domu jak burza, ujrzałem ją zapłakaną, ja również byłem zapłakany bardziej niż ona.

- Co się stało ?

- Oliwia... była tu...

- I co ?! Gdzie poszła ?!

- Ona była jakaś dziwna...  Była ziembnięta... Była tu żeby się pożegnać... Justin co ty  zrobiłeś ?!

- Wiesz gdzie poszła ?- powiedziałem z łzami w oczach.

- Do waszego ulubionego miejsca. Justin  ratuj ją.

Nic nie powiedziałem. Byłem zdenerwowany. Od razu odpaliłem samochód i ruszyłem, wiedziałem gdzie poszła, Nasza plaża. Tyle z nią wspomnień. Tych złych i dobrych. Nie mogłem pogodzić się z tym że to wszystko przeze mnie, przeze mnie  moja najukochańsza osoba może sobie coś zrobić, nigdy sobie tego nie wybaczę... Dlaczego tak się musiało się stać ?! Dlaczego my...
Byłem na plaży ale jej nie znalazłem w końcu zobaczyłem... Była na moście zmokła,zimna ona ledwo żyła...

- Kochanie, przepraszam. Wybacz mi proszę. - powiedziałem i złapałem ją za jej mokre włosy.

- Justin ja... nie mogę- powiedziała po czym upadła.

- Wszystko w porządku ?!

- Justin, zostaw mnie tu. Samą.Proszę

- Nie! Już nigdy nie zostawię cie samej...

- Justin, zostaw mnie. Powiedziała po czym ponownie upadła.

Ona upadła, Straciła przytomność zadzwoniłem na pogotowie byli po 15 minutach. Zawieźli ją do szpitala ja zaraz za nimi. Zabrali ją do sali. Czekałem godzinę aż coś mi powiedzą,  w końcu wyszedł lekarz i powiedział że miała styczność z Marihuaną i alkoholem. Nie mogłem w to uwierzyć ona ?! To wszystko moja wina... Gdyby nie to...

- Doktorze ! Proszę szybko ! Tracimy ją !

- Niech pan tu zaczeka ! - powiedział.

- Proszę ją ratować !- powiedziałem.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Komentujcie <3

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 24

OCZAMI JUSTINA

Wiem jestem idiotą, oglądam się za innymi chociaż mam narzeczoną i dziecko. 
Chantel jest piękną dziewczyną, ale Oliwia jeszcze piękniejszą. Nie powiem na początku czułem coś do Chantel ale to minęło.Moja ostatnia rozmowa z Oliwią nie była najlepsza. Za tydzień wracam, więc muszę  jej wszystko wytłumaczyć. 


- Justin, już czas abyś powiedział swoim fanom że masz dziecko i niedługo bierzesz ślub.- Powiedział.

- Wiem. ostatni koncert. - Powiedziałem. 

- Dobra ! Zacznijmy show !

Wszedłem na scenę, tysiące dziewczyn, krzyki. 

- Więc, Chciałem wam powiedzieć że... Mam narzeczoną i dziecko, małą córeczkę Natalie bardzo ich kocham. Przepraszam że was okłamywałem.-powiedziałem. 

Fani na tym koncercie byli naprawdę energiczni, po całym show, zszedłem ze sceny i wziąłem telefon i zadzwoniłem do Oliwii. Usłyszałem cichutki głosik, ale podeszła do mnie Chantel i zrzuciła mój telefon na podłogę.


- Kurwa, co ty robisz ?! - Zapytałem. 

- Przepraszam.- powiedziała po czym zrobiła łobuzerską minę. 

- Czego ty ode mnie chcesz ?

- A jak myślisz ?

- Nie wiem , gdy się poznaliśmy moje kontakty z Oliwią stały się rzadsze i nie dogadujemy  się.

- To dobrze. 

- Co ?!

- Naprawdę nic nie rozumiesz ?

- Nie. 

- Słuchaj ja chcę być tą twoją jedyną. Możemy założyć rodzinę. Daj nam szansę !

- Spierdalaj. - powiedziałem po czym odszedłem. 

Poszedłem na plażę, tylko tam mogłem spokojnie pomyśleć. Ale paparazzi nie dawali mi życia. 
Zobaczyłem Chrisa, poszliśmy do baru i napiliśmy się, piliśmy coraz więcej i więcej nawet n
ie zauważyliśmy kiedy Chantel sama weszła mi na kolana. Pamiętam tylko to że koło nas było 10 paparazzi i pytali o moją rodzinę.

- Justin, kochanie chodźmy.- powiedziała

- No dobrze.

Kochaliśmy się. Nie wiedziałem co robię... Czuję się podle, naprawdę. Gdy zobaczyłem Chantel, ze mną w łóżku nagą, wiedziałem co się stało. Ubrałem się i wyszedłem. Poszedłem do swojego pokoju i spakowałem walizki. Czekał już na mnie samolot, wsiadłem i włączyłem tryb samolot. Po 15 minutach dostałem Sms'a od Chantel a później od Oliwii.

Chantel :

Mmm kochanie było cudownie ! Dziękuję <3

Ja :

Odpieprz się ode mnie ! Nie chcę cię znać rozumiesz ?! Byłem pijany a ty to wykorzystałaś. Dziwka.


Oliwia :

Justin... nie dam rady przyjechać po ciebie na lotnisko, przepraszam.

Ja :

Nie, nie przepraszaj. Jak wrócę muszę ci coś powiedzieć ale nie przez telefon.

Co ja mam  jej powiedzieć ?
Po locie zamówiłem taksówkę miałem trochę czasu i poszedłem do sklepu po Kwiaty i jakąś maskotę dla Natalie. Stęskniłem się. Byłem już w domu. Pierwsze co zobaczyłem to minę mojej mamy która spojrzała na mnie pierwsza.

- Hej mamo- powiedziałem.

- Nie tak cię wychowałam, na prawdę zawiodłam się na tobie.

- Czyli już wiecie ? - powiedziałem z płaczem w głosie.

*Chwila ciszy*

- Gdzie jest Oliwia ?

- Na górze.

Poszedłem na górę i zobaczyłem ją, moją przyszłą żonę. Leżała zrezygnowana na łóżku i płakała.
Widziałem że nie będzie chciała rozmawiać, ale musiałem spróbować, Przecież ja ją kocham!

- Kochanie, ja przepraszam.

- Nie chcę cię widzieć ! Rozumiesz ?! Okłamałeś mnie, zdradziłeś mnie. Nienawidzę cię rozumiesz.

- Skarbie, uspokój się. Wiem że źle zrobiłem ale byłe pijany...

- Jasne byłeś pijany ! Tylko tyle ?

- Daj mi drugą szansę proszę ! Kocham ciebie i naszą córkę, nie chcę żeby wychowała się bez ojca.

- Skończyłeś ?

- Tak.

- To wypierdalaj raz na zawsze z mojego życia ! - Powiedziała po czym rzuciła się na łóżko i płakała.

- Przepraszam.

- Wyjdź. I weź obrączkę.

- Nie, obrączka jest dla ciebie.

- Nie już nie, weź ją dla tej ździry.

- Nie mogę bez ciebie żyć rozumiesz ?! - powiedziałem, po czym też zacząłem płakać złapałem ją za ramie. Spojrzałem jej w oczy widziałem tam smutek wszystko co złe.

- Oliwia, ja wiem że ty też mnie jeszcze gdzieś głęboko w sercu.

- To wszystko rozprysło się na tysiące mały kawałeczków, już nigdy nie pokocham cię tak jak kiedyś. Mogłeś tego nie spieprzyć może by tak nie było.

- Już nigdy tego nie zrobię.- powiedziałem po czym przytuliłem ją.

- Nie dotykaj mnie.

Dziewczyna uciekła na dwór i próbowała przedostać się przez tłum fanów i paparazzi.

Fani byli kochani przytulali ją i mówili "Będzie dobrze"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do następnego <3 

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 23

Oczami Justina

Zadzwoniłem po moim drugim koncercie do Oliwii. Była bardzo zadowolona z tego że  w końcu zadzwoniłem.


- Tęsknię

*Płacz Dziecka*

- Ja też tęsknię, gdybym mógł pewnie poszedł bym teraz po Natalię.

- Ehh jeszcze tylko 20 dni, wytrzymamy.

- Tak, pewnie.

- Jak ba koncercie ?- powiedziała biorąc dziecko na ręce.


- Fantastycznie ! Poznałem tyle wspaniałych ludzi naprawdę ! Już sobie nawet wymyślili nazwę "Beliebers". Musze sobie zrobić nową szafkę.

- Po co ?

- Wiesz ile mam staników, Chyba z 50.

- Justin, ja muszę iść umyć Natalie.

- Pa, Kocham cię.

- My ciebie też.

Po chwili Scooter wszedł do mojego pokoju hotelowego i powiedział że fani czekają. Zszedłem do nich.
I porozmawiałem z Jedną fanką, robiłem sobie z nimi zdjęcia, dawałem autografy.
Nagle w tłumie pojawiła się seksowna dziewczyna.

- Justin, masz rodzinę nie zapominaj. -pomyślałem

-Justin to nasza koleżanka.

- Chantel.

- Justin.

Przez kolejne dni moje relecje z  Chantel były lepsze. Spędzaliśmy każde popołudnie.

OCZAMI OLIWII

Weszłam na portal plotkarski, nie mogłam uwierzyć własnym oczom !
Zdjęcia Justina z jakąś pustą lalą. Miałam dość, czułam że mój świat się powoli wali.


- Justin, Co to za dziewczyna ?

- Jaka dziewczyna ?

- Justin, może jestem blondynką ale głupia nie jestem !

- Nie wiem o co ci chodzi!

- Justin !

Rozłączyłam się , Co za idiota ! Nie miałam ochoty na niego patrzeć ani go słuchać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Krótkie wiem :// Przepraszam ! Do wtorku <3

KOMENTUJCIE !

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 22

Oczami Oliwii

- Nie, nic nie wiedza choć.

- No, Dobrze.

Zeszliśmy Z Justinem i Natalie rodzice patrzyli na nas jak na duchy.

- Kto to jest ? - powiedziała moja mama.

-Natalie, nasza córka.

- Najdroższy skarb- dodał Justin.

Rodzice podeszli do Justina który stał z Natalie, Tato wziął od niego Natalie a mama przytuliła Justina.
Później rozmawialiśmy i ogólnie, Bawiliśmy się ale Justin musiał jechać  rodzice też. Odwiozłam Justina na lotnisko, mała jechała z nami.


- No... To pora się pożegnać- powiedział.

- Tak.- powiedziałam z łzami w oczach.

- Nie płacz, miesiąc, wytrzymaj proszę.

Justin wziął mnie w tali i pocałował, następnie  podszedł do Natalie i przytulił po czym pocałował w czółko.
Dzwonek. Justin wziął swoje torby i poszedł.

- Justin!

- Tak ?

- Kocham cię.

- Ja ciebie, też skarbie.

-Jak dolecisz to zadzwoń.

- zadzwonię.

Wróciłam z Natalie do domu, a w nim czekała mnie niespodzianka. W domu czekała Pattie i Louis.
Pattie wzięła Natalie do pokoiku. Mnie za to męczył ogromny ból głowy, byłam osłabiona każdy w domu do zauważył. Poszłam chwiejnym krokiem   do łazienki wzięłam tabletki i poczułam że ból znika.

Poszłam do  kuchni zrobić sobie herbatę. Zaszłam jeszcze żeby położyć Natalie spać.
Była 01.00 A ja jeszcze siedziałam i czekałam na telefon od Justina. Pomyślałam że Już nie zadzwoni, więc poszłam spać. Link bezpośredni

OCZAMI JUSTINA

Mój dzień był cudowny ! Poznałem tyle wspaniałych ludzi ! Dopiero o 03.00 Przypomniałem sobie że miałem zadzwonić do Oliwii. Jutro mój pierwszy koncert! Na ulicy każdy nas zaczepiał, robili sobie ze mną zdjęcia, prosili o autografy podobało mi się to !
Następnego dnia obudził mnie Scooter.

- Wstawaj-powiedział

- Już.

Zeszedłem na dół i widziałem całą ekipę którzy robili sobie śniadanie. Eh będzie mi brakować tych wszystkich śniadań a Oliwią ://

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Krótkie wiem ale mam dużo pracy i tak jakoś wychodzi ://

Komentujcie !