sobota, 29 marca 2014

Rozdział 24

OCZAMI JUSTINA

Wiem jestem idiotą, oglądam się za innymi chociaż mam narzeczoną i dziecko. 
Chantel jest piękną dziewczyną, ale Oliwia jeszcze piękniejszą. Nie powiem na początku czułem coś do Chantel ale to minęło.Moja ostatnia rozmowa z Oliwią nie była najlepsza. Za tydzień wracam, więc muszę  jej wszystko wytłumaczyć. 


- Justin, już czas abyś powiedział swoim fanom że masz dziecko i niedługo bierzesz ślub.- Powiedział.

- Wiem. ostatni koncert. - Powiedziałem. 

- Dobra ! Zacznijmy show !

Wszedłem na scenę, tysiące dziewczyn, krzyki. 

- Więc, Chciałem wam powiedzieć że... Mam narzeczoną i dziecko, małą córeczkę Natalie bardzo ich kocham. Przepraszam że was okłamywałem.-powiedziałem. 

Fani na tym koncercie byli naprawdę energiczni, po całym show, zszedłem ze sceny i wziąłem telefon i zadzwoniłem do Oliwii. Usłyszałem cichutki głosik, ale podeszła do mnie Chantel i zrzuciła mój telefon na podłogę.


- Kurwa, co ty robisz ?! - Zapytałem. 

- Przepraszam.- powiedziała po czym zrobiła łobuzerską minę. 

- Czego ty ode mnie chcesz ?

- A jak myślisz ?

- Nie wiem , gdy się poznaliśmy moje kontakty z Oliwią stały się rzadsze i nie dogadujemy  się.

- To dobrze. 

- Co ?!

- Naprawdę nic nie rozumiesz ?

- Nie. 

- Słuchaj ja chcę być tą twoją jedyną. Możemy założyć rodzinę. Daj nam szansę !

- Spierdalaj. - powiedziałem po czym odszedłem. 

Poszedłem na plażę, tylko tam mogłem spokojnie pomyśleć. Ale paparazzi nie dawali mi życia. 
Zobaczyłem Chrisa, poszliśmy do baru i napiliśmy się, piliśmy coraz więcej i więcej nawet n
ie zauważyliśmy kiedy Chantel sama weszła mi na kolana. Pamiętam tylko to że koło nas było 10 paparazzi i pytali o moją rodzinę.

- Justin, kochanie chodźmy.- powiedziała

- No dobrze.

Kochaliśmy się. Nie wiedziałem co robię... Czuję się podle, naprawdę. Gdy zobaczyłem Chantel, ze mną w łóżku nagą, wiedziałem co się stało. Ubrałem się i wyszedłem. Poszedłem do swojego pokoju i spakowałem walizki. Czekał już na mnie samolot, wsiadłem i włączyłem tryb samolot. Po 15 minutach dostałem Sms'a od Chantel a później od Oliwii.

Chantel :

Mmm kochanie było cudownie ! Dziękuję <3

Ja :

Odpieprz się ode mnie ! Nie chcę cię znać rozumiesz ?! Byłem pijany a ty to wykorzystałaś. Dziwka.


Oliwia :

Justin... nie dam rady przyjechać po ciebie na lotnisko, przepraszam.

Ja :

Nie, nie przepraszaj. Jak wrócę muszę ci coś powiedzieć ale nie przez telefon.

Co ja mam  jej powiedzieć ?
Po locie zamówiłem taksówkę miałem trochę czasu i poszedłem do sklepu po Kwiaty i jakąś maskotę dla Natalie. Stęskniłem się. Byłem już w domu. Pierwsze co zobaczyłem to minę mojej mamy która spojrzała na mnie pierwsza.

- Hej mamo- powiedziałem.

- Nie tak cię wychowałam, na prawdę zawiodłam się na tobie.

- Czyli już wiecie ? - powiedziałem z płaczem w głosie.

*Chwila ciszy*

- Gdzie jest Oliwia ?

- Na górze.

Poszedłem na górę i zobaczyłem ją, moją przyszłą żonę. Leżała zrezygnowana na łóżku i płakała.
Widziałem że nie będzie chciała rozmawiać, ale musiałem spróbować, Przecież ja ją kocham!

- Kochanie, ja przepraszam.

- Nie chcę cię widzieć ! Rozumiesz ?! Okłamałeś mnie, zdradziłeś mnie. Nienawidzę cię rozumiesz.

- Skarbie, uspokój się. Wiem że źle zrobiłem ale byłe pijany...

- Jasne byłeś pijany ! Tylko tyle ?

- Daj mi drugą szansę proszę ! Kocham ciebie i naszą córkę, nie chcę żeby wychowała się bez ojca.

- Skończyłeś ?

- Tak.

- To wypierdalaj raz na zawsze z mojego życia ! - Powiedziała po czym rzuciła się na łóżko i płakała.

- Przepraszam.

- Wyjdź. I weź obrączkę.

- Nie, obrączka jest dla ciebie.

- Nie już nie, weź ją dla tej ździry.

- Nie mogę bez ciebie żyć rozumiesz ?! - powiedziałem, po czym też zacząłem płakać złapałem ją za ramie. Spojrzałem jej w oczy widziałem tam smutek wszystko co złe.

- Oliwia, ja wiem że ty też mnie jeszcze gdzieś głęboko w sercu.

- To wszystko rozprysło się na tysiące mały kawałeczków, już nigdy nie pokocham cię tak jak kiedyś. Mogłeś tego nie spieprzyć może by tak nie było.

- Już nigdy tego nie zrobię.- powiedziałem po czym przytuliłem ją.

- Nie dotykaj mnie.

Dziewczyna uciekła na dwór i próbowała przedostać się przez tłum fanów i paparazzi.

Fani byli kochani przytulali ją i mówili "Będzie dobrze"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do następnego <3 

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 23

Oczami Justina

Zadzwoniłem po moim drugim koncercie do Oliwii. Była bardzo zadowolona z tego że  w końcu zadzwoniłem.


- Tęsknię

*Płacz Dziecka*

- Ja też tęsknię, gdybym mógł pewnie poszedł bym teraz po Natalię.

- Ehh jeszcze tylko 20 dni, wytrzymamy.

- Tak, pewnie.

- Jak ba koncercie ?- powiedziała biorąc dziecko na ręce.


- Fantastycznie ! Poznałem tyle wspaniałych ludzi naprawdę ! Już sobie nawet wymyślili nazwę "Beliebers". Musze sobie zrobić nową szafkę.

- Po co ?

- Wiesz ile mam staników, Chyba z 50.

- Justin, ja muszę iść umyć Natalie.

- Pa, Kocham cię.

- My ciebie też.

Po chwili Scooter wszedł do mojego pokoju hotelowego i powiedział że fani czekają. Zszedłem do nich.
I porozmawiałem z Jedną fanką, robiłem sobie z nimi zdjęcia, dawałem autografy.
Nagle w tłumie pojawiła się seksowna dziewczyna.

- Justin, masz rodzinę nie zapominaj. -pomyślałem

-Justin to nasza koleżanka.

- Chantel.

- Justin.

Przez kolejne dni moje relecje z  Chantel były lepsze. Spędzaliśmy każde popołudnie.

OCZAMI OLIWII

Weszłam na portal plotkarski, nie mogłam uwierzyć własnym oczom !
Zdjęcia Justina z jakąś pustą lalą. Miałam dość, czułam że mój świat się powoli wali.


- Justin, Co to za dziewczyna ?

- Jaka dziewczyna ?

- Justin, może jestem blondynką ale głupia nie jestem !

- Nie wiem o co ci chodzi!

- Justin !

Rozłączyłam się , Co za idiota ! Nie miałam ochoty na niego patrzeć ani go słuchać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Krótkie wiem :// Przepraszam ! Do wtorku <3

KOMENTUJCIE !

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 22

Oczami Oliwii

- Nie, nic nie wiedza choć.

- No, Dobrze.

Zeszliśmy Z Justinem i Natalie rodzice patrzyli na nas jak na duchy.

- Kto to jest ? - powiedziała moja mama.

-Natalie, nasza córka.

- Najdroższy skarb- dodał Justin.

Rodzice podeszli do Justina który stał z Natalie, Tato wziął od niego Natalie a mama przytuliła Justina.
Później rozmawialiśmy i ogólnie, Bawiliśmy się ale Justin musiał jechać  rodzice też. Odwiozłam Justina na lotnisko, mała jechała z nami.


- No... To pora się pożegnać- powiedział.

- Tak.- powiedziałam z łzami w oczach.

- Nie płacz, miesiąc, wytrzymaj proszę.

Justin wziął mnie w tali i pocałował, następnie  podszedł do Natalie i przytulił po czym pocałował w czółko.
Dzwonek. Justin wziął swoje torby i poszedł.

- Justin!

- Tak ?

- Kocham cię.

- Ja ciebie, też skarbie.

-Jak dolecisz to zadzwoń.

- zadzwonię.

Wróciłam z Natalie do domu, a w nim czekała mnie niespodzianka. W domu czekała Pattie i Louis.
Pattie wzięła Natalie do pokoiku. Mnie za to męczył ogromny ból głowy, byłam osłabiona każdy w domu do zauważył. Poszłam chwiejnym krokiem   do łazienki wzięłam tabletki i poczułam że ból znika.

Poszłam do  kuchni zrobić sobie herbatę. Zaszłam jeszcze żeby położyć Natalie spać.
Była 01.00 A ja jeszcze siedziałam i czekałam na telefon od Justina. Pomyślałam że Już nie zadzwoni, więc poszłam spać. Link bezpośredni

OCZAMI JUSTINA

Mój dzień był cudowny ! Poznałem tyle wspaniałych ludzi ! Dopiero o 03.00 Przypomniałem sobie że miałem zadzwonić do Oliwii. Jutro mój pierwszy koncert! Na ulicy każdy nas zaczepiał, robili sobie ze mną zdjęcia, prosili o autografy podobało mi się to !
Następnego dnia obudził mnie Scooter.

- Wstawaj-powiedział

- Już.

Zeszedłem na dół i widziałem całą ekipę którzy robili sobie śniadanie. Eh będzie mi brakować tych wszystkich śniadań a Oliwią ://

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Krótkie wiem ale mam dużo pracy i tak jakoś wychodzi ://

Komentujcie !

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 21

OCZAMI JUSTINA

Dziś dzień wyjazdu... Nie chcę ale muszę. Ten miesiąc będzie ciężki.
Wstałem o 11:00. W kuchni stały moje walizki a za ladą Oliwia karmiąca Natalie. Podszedłem do nich i mocno przytuliłem, To było ciężkie zrobiłem im zdjęcie i ustawiłem na tapetę. Oliwia odłożyła małą  do wózka i zrobiła nam śniadanie.

- Justin chcesz jajecznice czy Tosty ?

- Wszystko jedno.

- Justin mów jestem na twoje dyspozycje - Zachichotała.

- To może hmmm Jajecznice.

- Już się robi.
Usłyszałem płacz małej z wózka.

- Justin  mógłbyś ?

- Tak, skarbie

Wziąłem ją na ręce i wyszedłem na dwór, mała była uśmiechnięta na widok basenu. Kochała wodę, wiem że będzie z niej dobra pływaczka. Ha Ha ! Poszedłem z małą do domu bo widziałem że Oliwia woła. Było dużo czasu do 14:30 więc mieliśmy jeszcze czas.

- Proszę - Powiedziała blondynka zabierając mi z rąk Natalie.

- Dziękuje.- Powiedziałem po czym puściłem jej oczko.

Zostałem w kuchni sam. Oliwia poszła z małą na górę i wróciła po 15 min. Ale Natalie była ubrana w strój kompielowy, Oliwia również.

- Widzę że idziecie na dwór- powiedziałem wstając z krzesła.

- To dobrze kochanie widzisz.

- Zaczekajcie na mnie.

- Justin musisz zaczekać 30 min zanim wejdziesz do wody.

- Oj tam oj tam.

- Natalie będzie na razie w leżeć  ze mną na leżaku i będziemy się opalać, zaczekamy na ciebie.

- No, dobrze.
*Łapie ją i całuje*

-Chyba przyszliśmy w niewłaściwym momencie.

- Louis ? Co ty tu robisz ?

- Coś ci przyniosłem.

- Justin coś się stało ? -Powiedziała.

- Nie, nic wyjdziesz na chwilę ?

- No, dobra ale..

- Później ci wytłumaczę.

-Louis co to za jakiś stary papier ?

- Widzisz.. Złożyłem wizytę w domu Pani Medison.

- Co z Ojcem Oliwii ?!

- Nic mu nie jest ale... Chciałby z wami porozmawiać pokojowo a Pani Medison chce zobaczyć swoją córkę... Ale do sedna. Mama Oliwii dała mi kartkę.

- I ??

- Powiedziała że jestem bratem.... Oliwii.

- Że co ??- Krzyknąłem.

- Justin sam się zastanawiam.

- Ale, że co jesteś moim szwagrem ?- Uśmiechnąłem  się

- Widzę że się cieszysz.

- Jak najbardziej, nie muszę  się martwić o to że Oliwia mnie z tobą zdradzi.

- Co ? Justin nie jestem dziwką- Burknęła blondynka

- Ejj nie podsłuchuj nas.

- Louis co ? Ja jestem twoją siostrą ?!

- Najwyraźniej.

- To hmm no fajnie , Natalie będzie mieć wujka.

- Tak. Może ja pojadę po twoich rodziców zanim Jus pojedzie ?

- Dobra. Za ile będziesz ?

- Tak z noo... 2 godziny.

- Okey. Pa

Louis jest bratem Oliwii ? HaHaHa okey. Nawet się cieszę bo pamiętam jak Oliwia w liceum się w nim  kochała, więc nie muszę się bać o to że mnie z nim zdradzi. No ale nie myślę że to zrobi. Za dobrze ją znam.

OCZAMI OLIWII

Okey Louis moim  bratem. Spoko. Ale, Dlaczego nic mi nie powiedzieli ?!
Nie ważne. Położyłam się na leżaku a Justin  wziął Natalie ode mnie i poszedł z nią na trampolinę.
Nie raz Justin po pijaku skacze oczywiście po pijaku też ją zamówił. Ale co tam ! Mała śmiała się i śmiała.

- Już chyba minęło 30 minut.

- Raczej. Justin ! Gdzie Natalie ?!

- Zasnęła na trampolinie.

- Ale zaniosłeś ją do wózka ?

- Tak, Tak nie jestem takim idiotą.

- Wiem, raczej nie jesteś.

-Ha Ha bardzo śmieszne.

- Justin co ty ro..

Justin wziął mnie na ręce i wrzucił do basenu. Nie darowałam mu tego i szybko złapałam go za rękę i wpadł zaraz za mną.
Chwilę po tym wstała Natalie, Justin poszedł po nią i zamoczył w wodzie. Mała bardzo ale to bardzo kochała wodę, Justin uczył ją pływać ale ja mu mówiłam że ona ma dopiero 3 miesiące.
Ale on i tak się upierał. Śmiesznie to wyglądało. siedzieliśmy tak długo że zapomnieliśmy o wyjeździe Justina. Była 13:00 usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Justin poszedł z małą do pokoju a ja zostałam sama z rodzicami i Louisem w kuchni.

- Oliwia ja i ojciec chcieliśmy cię przeprosić.

- Spokojnie, wiem że chcieliście jak najlepiej.

- A gdzie Justin ? I co to za wózek ?

- Zaraz wracam.

Poszłam po Justina i Natalie.

- Choć- powiedziałam biorąc go za rękę

- Oliwia... Co powiedzą o Natalie ?  Czy oni coś wiedzą ?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Komentujcie Kochani :> Będę  pisać rozdziały w soboty :>


sobota, 1 marca 2014

Rozdział 20


                                                                         PART 2


OCZAMI JUSTINA



Nasza córeczka jest wspaniała ! Za 3 miesiące z Oliwią bierzemy ślub a tydzień później chrzciny naszej Natalie.


- Kochanie znalazłem prace !

- Tak się cieszę ! Jaką ?

- Scooter Brown kojarzysz ?

- Tak to ten facet z samolotu ?

- Tak, oddzwonił !

- I co ?

- Już jutro mój pierwszy koncert !

- Gratuluję ! Tak się cieszę ! Kocham cię wiesz ?

- Wiem ja ciebie i naszego aniołka też !

-Czekaj Justin chyba się obudziła.

- Nie, Nie ty sobie odpoczywaj chyba z 10 razy w nocy wstawałaś.

- Dziękuje.

Gdy mała usłyszała kroki od razu się uspokajała. Podszedłem do niej i podniosłem całując ją przy tym w czoło. Natalie uśmiechnęła się, to jest chyba najsłodszy uśmiech jaki widziałem.
Zaniosłem ją do kuchni gdzie Oliwia robiła małej mleko. Wsadziłem małą do wózka i bujałem.
Po 5 minutach Oliwia zabrała Natalie i wzięła na ręce karmiąc ją przy tym.

*Dźwięk telefonu*

- Zaraz przyjdę.- Powiedziałem.

-Dobrze.- Odpowiedziała blondynka.

- Halo.

- Justin Bieber ?

- Tak o co chodzi ?

- Czy możesz przyjechać dzisiaj o 18:00 wiem że umawialiśmy się na jutro ale to ważne.

- No nie wiem chciałem ten dzień spędzić jeszcze z rodziną.

- To właśnie chodzi o twoją rodzinę.

- Co ?

- Musisz na razie poudawać że jesteś sam.

- Słucham ?

- Niestety. Tylko 2 miesiąc. Możesz poudawać ?


- No nie wiem....

- Zastanów się nad tym. czekam na ciebie jutro o 14.

Co ? O nie nie nigdy tego nie zrobię ! Co ja jestem ? Laleczką kurwa ? To moja rodzina ! Co ja teraz powiem Oliwii ...?
Poszedłem z Oliwią i Natalie do parku. Szliśmy spokojnie , Oliwia trzymała małą na rękach a ja prowadziłem wózek. Cały czas myślałem o tym co powiedział mi Scooter.

- Justin co się dzieje ? -  Zapytała łapiąc mnie za rękę.

- Nic- Burknąłem.

- Justin przecież widzę.

- Oliwia ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć.

- Mów Justin...

- Scooter do mnie dzwonił.

- I co powiedział ?

- Że mam na razie udawać że nie mam rodziny.

- Ale jak to ? -Powiedziała przez łzy.

- Kochanie, nie płacz proszę. Wiesz że tego nie zrobię.

- Ale co z twoją karierą ?

- Rodzina jest ważniejsza.

- Nie Justin. To nie prawda ?  Tak ? Tak naprawdę to nas kochasz ?

- Tak, kocham was najbardziej na świecie !

- Justin wiem że kochasz śpiewać więc rób to co kochasz !

- Ale jak ja mam powiedzieć że nie mam ciebie i Natalie ?

- Kochanie, możesz przecież trochę kłamać.

- Nie będzie ci z tym źle ?

- Trochę... Ale z czasem się z tym przyzwyczaję.

- Tylko miesiąc. A za 2 już nasz ślub.

- Tak wiem. Już nie mogę się doczekać! A pro po w następnym miesiącu jadę z Natalką  oglądać suknie ślubne.

- A Natalie ?

- Zostanie z Pattie.

Oliwia z Natalie poszli na plac zabaw a ja ich obserwowałem.  To był cudowny widok. Naprawdę. Zaczęło robić się ciemnej więc wracaliśmy do domu. Natalie zasnęła mi na rękach, wyglądała tak słodko. Wróciliśmy do domu. Zaniosłem małą do pokoiku. Oliwia pakowała mi rzeczy. Gdy wróciłem spojrzała na mnie ze szklanymi oczami.

- Nie płacz, nie lubię jak płaczesz. - Powiedziałem łapiąc ją w talii.

- Wiem, ale nie będziemy się widzieć aż miesiąc...

- Wiem dla mnie to też jest trudne ale wiesz, zawsze będziesz w moim sercu.

- Ty w moim też...

Po tym zbliżyłem ją do siebie i przytuliłem po czym pocałowałem ją w czoło. Usiedliśmy do stołu.
Po kolacji, poszliśmy do sypialni.

- Justin ja idę się umyć.

- Tylko nie zamykaj drzwi.- Powiedziałem i uśmieszkiem.

- Zastanowię się- Powiedziała i przewróciła oczami.


 OCZAMI OLIWII

Poszłam do łazienki Włączyłam ciepłą wodę i weszłam do wanny. Po 15 minutach siedzenia w łazience wpadł Justin wtedy gdy ja owijałam się w ręcznik.

- Widzę że się jeszcze nie spóźniłem- Powiedział z uśmieszkiem szatana na twarzy.

- Justin ty masz w głowie tylko jedno ! - Powiedziałam przewracając oczami.

- Ale ja nie to miałem na myśli- Powiedział

- Mhm - Burknęłam.

Justin długo się nie zastanawiał i zarzucił mnie na plecy. Zaniósł mnie do sypialni. I rzucił mnie na łóżko.

- Muszę się dzisiaj jeszcze tobą nacieszyć.

- Ja tobą też Justin.

Zdjęłam Justinowi jego koszulę. po czym on zdjął mój ręcznik w który byłam owinięta.
Jus  wpiął się w moje wargi, Oddałam mu pocałunek ściągając przy tym resztę jego garderoby.
Justin przewrócił mnie na drugą stronę teraz on był na górze. Tym razem ładnie, z gumeczką    nie    chcieliśmy   jeszcze żadnego  rodzeństwa dla Natalie. Justin zrobił pytającą minę Przytknęłam.
Justin zakładał prezerwatywę. Ociągając się w tym.

- Daj, Justin pomogę.- Powiedziałam ze śmiechem w głosie.

- Bardzo śmieszne.- Powiedział sam się z tego śmiejąc.

- Oj tam oj tam- Powiedziałam z głupią miną

Nałożyłam mu tą prezerwatywę szybciej niż zawszę, to oznaczało że byłam nieźle napalona, a Justin dobrze o tym wiedział. Złapał mnie w tali i w mgnieniu oka był już we mnie. Nasze jęki stawały się coraz głośniejsze i głośniejsze oczywiście staraliśmy się być cicho bo przecież za ścianą jest nasze serduszko. Padliśmy zdyszani na łóżko i zasnęliśmy.

Około 2 w nocy obudził mnie płacz Natalie wstałam i założyłam bieliznę i bluzkę Justina.

- Kochanie gdzie idziesz ?- Zapytał jeszcze dobrze nie obudzony Justin.

- Natalie płacze.- Powiedziałam z przemęczeniem w głosie.

- Zostań ja pójdę.

- Dziękuję, Skarbie.

OCZAMI JUSTINA

Postanowiłem że dzisiaj ja będę chodzić do Natalie w nocy. Oliwia za dużo razy już to robiła.
Założyłem bokserki i zeszedłem jeszcze do łazienki umyć ręce. Poszedłem do pokoju i wziąłem małą na ręce. Poszedłem nią do kuchni i zrobiłem mleko. Mała była głodna, siedziałem z nią w kuchni 15 minut w końcu zasnęła....

------------------------------------------------------------------------------------------o-------------------------------
Kochani ! Dużo was ostatnio przybyło <3 To dzięki wam kocham pisać <3 Postaram się pisać co jeden dzień <3


KOMENTUJCIE PROSZĘ <3

ask: http://ask.fm/xOliwia05
Twitter: xOliwia06
Facebook: Oliwia Pasternak

Przyjmuję każdego <3