OCZAMI OLIWII
- Harry proszę zostaw mnie. - Powiedziałam z łzami w oczach
- Oliwia ! Proszę daj nam szansę !
- Harry dzięki temu nie zdobędziesz mojej miłości.
- Dlatego nie pozostawiasz mi wyboru.
- Co chcesz ze mną zrobić ?!
- A jak myślisz ?
- Nie wiem. Proszę zrobię wszystko co zechcesz tylko nie rób mi krzywdy. -W moich oczach pojawiła się łza.
- Wreszcie zmądrzałaś.-Powiedział z uśmieszkiem.
- Co mam robić ?-Powiedziałam z niechęcią.
- Zadzwoń do Justina, i powiedz że nie chcesz już nim być że za miesiąc bierzemy ślub i nie musi płacić Alimentów.
- Jesteś Dupkiem !
- Też cię kocham. Jeśli tego nie zrobisz zabije cię i twoje dziecko.
- Dobrze, tylko daj mi telefon....
- Masz. I żadnych sztuczek!
Musiałam to zrobić, chciałam jak najlepiej dla nas. Dla mnie Dziecka i Justina. No właśnie Justin pewnie umiera ze strachu. Cholera, Dlaczego ?! Dlaczego my ?! Miało być tak pięknie ! A tu...? Jak widać szczęście nie jest mi pisane..... Byłam już zmęczona... Zmęczona życiem. Ale wiedziałam że muszę być silna. Mimo wszystko. Dla nas.... Wziełam ten cholerny telefon i wpisałam numer telefonu Justina.
- Justin ?
- Oliwia ?! Nic ci nie jest ?!
- Justin nie chcę z tobą być.
- Ale jak to ? Oliwia co ci się stało ?!
- Za miesiąc biorę ślub z Harrym.
- Oliwia.... Ja wiem że On ci każe tak mówić, nie martw się znajdę cię ! OBIECUJE !
- Justin nie musisz płacić alimentów.
- Ale powiedz chociaż gdzie jesteś ?
Harry nie słyszał. Najwyraźniej zbliżaliśmy się do hotelu. Miałam okazję.
- Hotel 15 Avonela. Muszę kończyć, Kocham cię.
Oddałam komórkę Harremu. Wiedziałam że Justin mnie znajdzie. Nic nas nie może rozdzielić.
- Wysiadaj, kochanie - Powiedział po czym złapał mnie za rękę.
- Nie jestem twoim kochaniem. - Odepchnęłam jego rękę i wysiadłam.
- Uważaj sobie ślicznotko.- Złapał mnie za ramię i zaprowadził do hotelu.
Harry wziął karty do pokoju i ponownie mnie złapał ale tym razem w tali.
- Nie pozwalaj sobie ! - Burknęłam.
- Przecież jesteśmy parą.
- Jeszcze się zdziwisz.
Doszliśmy do pokoju. Harry otworzył drzwi a moim oczom ukazało się pomieszczenia dla króla i królowej.
- Oliwia, dam ci wszystko tylko proszę zostań ze mną.- Powiedział po czym złapał mnie za rękę i wyrzucił pierścionek od Justina i włożył nowy.
- Harry ale... ja cię nie kocham.
W oczach Harrego było zło i rozpacz. Ponownie posadził mnie na krześle i związał. Najwyraźniej się bał. Wyciągną z walizki pistolet. Przestraszyłam się ! Całe moje życie mignęło mi przed oczami. Podszedł do mnie i podstawił mi pistolet pod głowę. I groził.
- Słuchaj laleczko, jeżeli zaczniesz krzyczeć zabije cię, powiedz że mnie kochasz i pocałuj mnie a nie zrobię ci krzywdy.
Musiałam to zrobić. To było obrzydliwe. Ale zgodziłam się. Złapał mnie za ręce i postawił na nogi. Po czym złapał za podbródek i pocałował. Po policzku spłynęła mi łza, za nią kolejna. Gdy było po wszystkim. Upadłam. Przez chwilę straciłam przytomność. Gdy się obudziłam byłam na łóżku. Za mną leżał Harry. Myślałam że zwymiotuję. Poszłam do łazienki. Harry najwyraźniej się mył. Zostawił na zlewie telefon. Niestety był rozładowany. Siedziałam w łazience 15 min. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyszłam z łazienki ale Harry powiedział żebym była cicho a on zobaczy kto to. To był lokaj przyniósł nam kolację. Poszliśmy do jadalni i zjedliśmy. Byłam wykończona i położyłam się na łóżku. Błagałam Harrego żeby poszedł na drugie łóżko, na szczęście się zgodził. Zasnęłam.
*5 godzin później*
Obudziłam się o 4 w nocy z mocnym bólem. Zapomniałam wziąć tabletek. Myślałam że umrę z bólu. Zwijałam się z bólu, zaświeciłam światło i zbudziłam Harrego miałam nadzieje że pojedzie po te cholerne tabletki. Po 15 min namawiania zgodził się. Zostałam sama. Usiadłam w kuchni i zrobiłam sobie herbatę, ale ból nie ustępował. W końcu Harry wrócił połknęłam 2 wielkie piguły i popiłam swoją herbatą. Położyłam się spać dalej.
Noc była męcząca, deszcz padał cały czas. Wyszliśmy na śniadanie. Wzięłam sobie tosty i sok pomarańczowy. Zjadałam i poszłam do pokoju a Harry razem ze mną. Tak bardzo tęsknię za Justinem, chciałabym wtulić się klatkę czując że jestem bezpieczna. Harry nie spuszczał ze mnie wzroku zwracał uwagę na to co robię, na wszystkie moje ruchy. Chciałam się w końcu od niego wydostać. Jakieś 5 godzin później było już ciemno. Nagle ktoś zapukał do drzwi hotelowych.
Zobaczyłam Chaza w stroju boyahotelowego. Ucieszyłam się na jego widok, jeżeli jest Chaz jest i Justin !
- Pan Harry Styles ?- Powiedział.
- Tak, o co chodzi ?
- Pana samochód trzeba przestawić do garażu. Pomoże nam pan ?
- Tak, Kochanie chodź.
- Nie jestem twoim kochaniem- mruknęłam.
Zeszliśmy na dół. Ujrzałam policjanta który po chwili wyskoczył zza lady. Policjant był z kolegami. Patrzyłam jak zgarniają Harrego.
- Oliwia wszystko dobrze ? Coś ci zrobił ? - Zaptał Chaz dając mi spoją kurtkę w końcu na dworze było zimno.
- Oliwia ! - Usłyszałam głos z Oddali.
- Justin ?!- Pobiegłam do szatyna rzucając mu się na szyję.
- Kochanie ! Jesteś cała ?!- Zapytał wzruszony.
- Tak. Wszystko jest już dobrze. Teraz.- Odpowiedziałam po czym dałam mu całusa.
OCZAMI JUSTINA
Tak bardzo się cieszę ! W końcu zaczniemy życie od nowa. Bez Harrego. Wróciliśmy do domu. Przez ten czas zdążyłem kupić parę mebli.
Tydzień później kupiliśmy już wszystkie meble. Dowiedzieliśmy się że będziemy mieli córeczkę !
Tak się cieszę ! Będę miał w domu dwie księżniczki. Jeszcze tylko 7 miesięcy.
*7 miesięcy później*
- Justin idę do kuchni po sok przynieść ci też ?- Zapytała
- Nie powinnaś się tak zamęczać.- Odpowiedziałem
- Muszę się trochę poruszać.- Odpowiedziała po czym poszła.
Oglądałem jakiś film gdy usłyszałem krzyk Oliwii :
- Justin to już !
- Kochanie czekaj idę po kluczyki !
Złapałem kluczyki i wziąłem Oliwie na ręce i zaniosłem do samochodu. Szpital był 10 min od nas. Więc szybko się tam dostaliśmy. Przy wejściu lekarze zabrali Oliwię na wózku i zawieźli na salę. Zadzwoniłem do Mojej mamy żeby przyjechała i wzięła rzeczy dla dziecka. Lekarze pozwolili mi wejść. Złapałem Oliwie za rękę, i spojrzałem głęboko w oczy. Widziałem w nich strach.
- Nie bój się. Jestem przy tobie.- Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Oliwa rodziła 1 godzinę. W końcu udało się ! Ujrzałem naszą córeczkę. Byłem taki dumny z siebie i Oliwii. Lekarze dali mi przeciąć pępowinę. Oliwia z przemęczenia zasnęła. Nie dziwie jej się. Nasza córeczka była jak aniołek. Oliwia obudziła się a pielęgniarka położyła naszą córkę na piersi Oliwii. Postanowiliśmy wybierać imię. Zacząłem wymieniać :
- Natalie, Katerine, Demi, Victoria, Ariana....
I właśnie w tym momencie na jej słodkiej twarzyczce pojawił się uśmiech :)
- Witamy w rodzinie Ariana.
Jak zawsze po 3 godzinach byliśmy w domu gdzie czekali na nas znajomi i rodzina :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak właśnie dobrnęliśmy do partu 2 :)
1 Marca będzie 2 Part :) Nie zapomnijcie o mnie <3
ASK : http://ask.fm/xOliwia05
TWITTER :https://twitter.com/xOliwia06
O matko terz to sie zalamalam. Nienawidze Grande, ale trudo bede czytac dalej
OdpowiedzUsuńCzekam do 1 marca !!!!! OMB *O*
OdpowiedzUsuń