Rozdział 3
Az tu nagle....
- Oliwia przeprowadzamy się.....
- Co ?! Gdzie!? Kiedy ?!
- W poniedziałek i żadne ale !
- Napewno Już lece!
Pobiegłam do pokoju z płaczem spojrzałam na telefon , 7 nieodepranych od Justina. Dzwoniłam do niego
później 15 razy i wkońcu odebrał...
- Hej Justina czemu nie odbierasz ?!
- Myłem się coś się stało ?
- Spotkamy się jutro w kawiarni o 15:00 ?
- Jasne a to coś ważnego ?
- Tak !
Rozłączyłam się nie chciałam żeby Justin słyszał jak płaczę , Nie chcę żeby się martwił...
Do mojego pokoju weszła mama jak zwykle była za mną
- Wiem że jest ci ciężko ale znacz ojca wiesz jaki jest
-Tak , wiem tylko dlaczego zawsze ja cierpię ?!
- Córeczko Jeżeli chcesz żeby było dobrze to rób to co ojciec każe..
.
- Tak yghym bo ja nie mam co robić ! Proszę cie o opuszczenie mojego pokoju .
..
Nie mogłam po prostu nie mogłam myślałam ze z tym skończyłam ale nałogi z czasem wracają
Wziełam jednego papierosa i wyszłam na dwór było idealnie padał śnieg widać było tylko światła Jadących
w oddali samochodów...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak 3 rozdział ? 5 komentarzy i kolejny ;*
Fajnie tylko strasznie krutko
OdpowiedzUsuńPostaram się robić dłuższe <3
OdpowiedzUsuń